sobota, 11 maja 2013

9 rozdział armagedon

- chodź a pokażę ci więcej. - powiedziałam zjadliwie uśmiechając się złowieszczo do brata.
- zaczynajmy siostrzyczko. Futon Kenshin ! - z jego ręki wystrzelił miecz zrobiony z wiatru , nie dając mi czasu na zastanowienie. Jednak tu zadziałał mój instynkt.
- kami-sama koi! - Wokół mnie pojawiła się  tak zwana boska tarcza , zapomniałam jednak że on zna tą sztuczkę zanim uderzył zdążył odskoczyć nie docinając jej. Gdyby jednak to zrobił wyssałabym jego moc.
- Tak się bawimy. - wycelował ręką w najbliższą kolumnę która w momencie zaczęła się rozpadać a popychana siłą wiatru spadała wprost na mnie. Myślałam że nie użyje czasowej magii jednak się przeliczyłam.
- Myślisz że to mnie powstrzyma. - z mojej ręki wystrzelił strumień cienia który pożarł kolumnę.
- Nawet na to nie liczyłem. -zaatakował z zaskoczenia , zostałam przyparta do muru siłą wiatru.
- Eh! On ją dotknął !- usłyszałam kogoś z tłumu. Jednak teraz zauważyłam że cały mur jest w cieniu to była moja szansa. Stopiłam się z cieniem. Wyszłam z cienia mojego brata.
- Kagemishi. -wyszeptałam tak że tylko on słyszał a jego bok został przecięty moją włócznią. Było by z nim źle gdyby nie odskoczył w ostatnim momencie.
- Jak zwykle przebiegła. Wiedziałaś że tego nie uleczę , ponieważ nie mogę leczyć sam siebie.  Kazere. - Zatamował wyciek krwi. - Moja kolej. Excalibur ! - Tym razem jego miecz był inny , większy i widocznie potężniejszy. zanim zdążyłam mu się przyjrzeć zostałam zaalarmowana i instynktownie go uniknęłam nie blokując. 
- czym jest ten miecz ? - zapytałam czując od niego dziwną aurę.
- chcesz wiedzieć ? Ukaż się ! - Miecz zaczął się przeistaczać w mężczyznę o czarnych włosach opadających na jedno oko , drugie było zabandażowane. a ubrany był w szeroki spodnie jak w kimonie jednak góra bez rękawów zakrywała tylko tors ukazując ramiona pełne blizn.
- To mój towarzysz Akera. Jest on jedną z boskich relikwii. Udało mi się go pokonać przez co on złożył przysięgę aby mi służyć.
- ...
- Zaniemówiłaś siostro ?
- Ha... To niesamowite że spotykamy się po tylu latach Aki i to w takich okolicznościach.
- Jakim cudem ... wy się znacie ?
- Spotkałam go podczas mojej podróży kiedy uciekałam ukryłam się w jego jaskini , zostałam tam jeszcze jakiś czas i udało mi się podszkolić.
- Akera czy to prawda ?
- Tak mistrzu. Twoja jak się okazuje siostra pokonała mnie. Jednak nie chciała mnie jako jak stwierdziła "niewolnika" więc tylko ją uczyłem.
- Hah.. zawsze jesteś krok przede mną. A myślałem że cię zaskoczę. Excalibur. - Aki z powrotem zmienił się w miecz - skoro wiesz co potrafi to proszę walcz ze mną jak równy z równym.
- Nigdy cie nie zlekceważyłam. Walczmy !

Chciałam to zakończyć jak najszybciej unikałam cięć Aki , wiedziałam że moje słabe punkty zostały by odkryte gdyby mnie tylko ciął. Wymienialiśmy ciosy nieskutecznie.
- Zakończmy to ... - wokół mnie pojawiły się czarne cienie. - Przybądź Ragara ! Użycz mi swej mocy i pokonaj wrogów którzy stoją na mej grodze do chwały.
Z cieni wyszedł kształt. Który zmienił się w wojownika w lekkiej zbroi.
- To jeden z 1000 dusz które są mi podległe. To jest prawdziwy cel czarnej magii. Jednak moja się różni duchy które wzywam ja nie mają w sobie żądzy krwi. Jednak pomińmy ten wykład. Ragara proszę pokonaj go , ale postaraj się zadać mu jak najmniej rad.
- Tak jest panienko.
Rozpoczeła się zacięta walka tyle że Kuen nie mógł nic zrobić wobec Ragary on był duchem więc nie dało się go zabić.
- Znaj swoje miejsce , taniec ostrzy wśród mroku. - odezwał się Ragara a mój brat padł jak długi.
- dziękuję ci , możesz odejść. - Ragara ukłonił się i znikł. - Przepraszam was wszystkich że musieliście to oglądać to był jedyny sposób aby wyrwać go spod wpływów innej osoby.
- Hę... ? czyli on był opętany ?
- niestety tak ... Wendy czy mogłabyś go uleczyć ?
- Oczywiście Shi-san. - odezwała się mała dziewczynką Która podbiegła do Kuena.
- Nie musisz nazywać mnie "Shi-san" wystarczy Kimiko dobrze ? - uśmiechnęłam się do niej
- Oczywiście. - Wendy odwzajemniła mój uśmiech.

cdn ...

Kimiko \m/(^,.,^)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz